RSS
czwartek, 22 stycznia 2009
Ósmy grudnia, zimowe centrum miasta
i błyskotliwe choinki drażniące młode oczy.
Czekam.
Twoje miękkie wargi smagają moje usta.
Znów podkradłeś mi pomadkę.
Popijamy bananowy sok beznamiętnie obserwując wskazówki w Burgerzegarze.
Biegną.
Zakochałam się w piosence z grającej szafy,
a asfalt dymi niebezpiecznie.
Trzymasz moją rękę przez ułamek sekundy.
I puszczasz.
Śmiejesz się z moich opowiadać proponując kolejny spacer.
' Tym razem weź aparat ' - radzisz.
I uciekasz. 
 
 
 
* Zastrzegam sobie prawa autorskie powyższego wiersza i proszę o niekopiowanie go bez mojej zgody
17:20, amberchamber
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 grudnia 2008

czekałam powoli i nieustannie,
patrząc jak biegniesz do mnie rozsypując śnieg dookoła.

i nagle świat się mieści w twoich oczach,
a nasze dłonie splecione pachną dojrzewającą mandarynką

i znów jesteś tutaj
znikając w burzy moich włosów
i szepcąc kołysankę na dobranoc.

* Zastrzegam sobie prawa autorskie powyższego wiersza i proszę o niekopiowanie go bez mojej zgody. 

14:27, amberchamber
Link Komentarze (1) »
wtorek, 09 września 2008

Nie jestem aż tak liryczna

By codziennie wiersze czytać

I malować kwiaty na ścianach czy meblach

By chcieć mieszkać w białym domu

Z liliowymi firankami

I widzieć kształty w każdym obłoku

Nie jestem aż tak liryczna

By codziennie do wazonu wkładać nową różę

I składać liście z żółtego papieru

By śnić każdej nocy o Twoich pocałunkach

I by kochać się w zapachu deszczu

Ale mimo mojej nieliryczności

Piszę poezję każdego wieczoru

I siadam na parapecie mojego wieżowca

Czekając aż mi zbieleją palce

Mimo mojej nieliryczności

Uwielbiam tańczyć w deszczu

I zakochiwać się w Twoich oczach

Każdego dnia od nowa

Mimo mojej nieliryczności

Rozmawiam z kwiatami

I nadaję im bajkowe imiona

Może mimo mojej nieliryczności

Jestem bardziej liryczna niż myślałam...?

* Zastrzegam sobie prawa autorskie powyższego wiersza i proszę o niekopiowanie go bez mojej zgody.

20:58, amberchamber
Link Komentarze (1) »

Zastanawiałeś się kiedyś,

Dlaczego mamy taki sam kolor oczu

Odcień włosów i smak ust

A nasze serca biją jednym rytmem?

Wciąż pamiętam jaki zapach miała Twoja skóra

I jak mocno drżały Twoje powieki

Kiedy gorący strumień wody

Okalał Twoje nagie ciało...

Patrzyłam na Ciebie za każdym razem kiedy zasypiałeś

I liczyłam sekundy pomiędzy każdym Twoim oddechem

Lubuję się do szaleństwa

W Twoich lazurowych oczach

I recytuję Twoje słowa jako bajkę na dobranoc

Kocham się z Tobą każdej nocy

W snach pieszczę Twoje ciało

Choć jeszcze o tym nie wiesz

Karmię się twoim słonym pocałunkiem i dotykiem dłoni

Czy zastanawiałeś się kiedyś...?

* Zastrzegam sobie prawa autorskie powyższego wiersza i proszę o niekopiowanie go bez mojej zgody.

20:54, amberchamber
Link Dodaj komentarz »

Serce moje oszalało...!

Dla Ciebie, tak nagle, niesamowicie, niespodziewanie...

I pokochałam Twoje bławatkowe oczy...


* Zastrzegam sobie prawa autorskie powyższego wiersza i proszę o niekopiowanie go bez mojej zgody.

20:50, amberchamber
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 sierpnia 2008

Dla Tomasza. 

Dziękuję Ci.  

Siedzę na betonowym balkonie

Trawy zabarwione są kwiatami

Stajesz za pożółkłą szybą i zabawnie wykrzywiasz usta dając mi całusa

Przechodzisz osiem metrów nad ziemią

I owijasz nas wypłowiałym kocem

Znam Cię prawie od wczoraj kochany

Szukam małego wozu na granatowym niebie

A Ty znowu całujesz moje oczy

Sinieją nam palce z zimna

Zamykasz mnie w sobie

Jesteśmy tak blisko, że nie możemy oddychać

Błądzę po mapie Twojego nagiego ciała

Znów się zgubiłam w drodze do sedna

Śpij księżniczko - odgarniasz moje jasne włosy

Śnią mi się zakrwawione prześcieradła i wygniecione oddechy

Chcę Cię pokochać ... - szepczesz

Chyba nie umiem ! - wołasz

Boję się zasnąć, bo chcę być obecna

Jakże cicho biegną wspomnienia . . .  

* Zastrzegam sobie prawa autorskie powyższego wiersza i proszę o niekopiowanie go bez mojej zgody. 

13:27, amberchamber
Link Dodaj komentarz »

Na początku była ciemność

I tylko bicie serca nade mną

A potem dwie dłonie bezpieczne

W których można było spać wiecznie

Jak anioł stróż nade mną czuwała

Moja jedyna kochana mama

To dla niej znowu świeci dziś słońce

I tysiąc kwiatów rośnie na łące

To właśnie dla niej śpiewa dziś ptak 

I świerszcz na skrzydłach melodię gra 

A w tym szczególnym dla Ciebie dniu

Dziękuję Ci mamo, że jesteś tu.

* Zastrzegam sobie prawa autorskie powyższego wiersza i proszę o niekopiowanie go bez mojej zgody.

13:12, amberchamber
Link Dodaj komentarz »

Przeszywający ból przewodzi me skronie

Powiedz mi Panie, czy to już koniec?

Czy ja powracam, czy ja odchodzę?

Czy ja się jeszcze kiedyś obudzę?

Czy tak wygląda ból śmierci może?

" Nie módl się " - mówią. Bóg nie pomoże.

Już Szatan wyrywa Cię z ręki Boga

Łzy palą twe blade powieki

A na pytanie czy to już koniec

Mówią - " Umarłeś na wieki... "

* Zastrzegam sobie prawa autorskie powyższego wiersza i proszę o niekopiowanie go bez mojej zgody. 

13:08, amberchamber
Link Dodaj komentarz »

To on Pan biały z zamszowym uśmiechem na twarzy

Z kroplami miodu na dłoni

I popiołem na skroni

Przybył z błękitu chmur lepkich

Jak maź malinowego kakao

Litował się nad beżową damą

Pieścił jej niby beżowe spowicie

I łkał jej w ramiona, iż odejdzie o świcie

Lecz ona niewierna Pana nie słuchała 

Muskała ustami punkt gdzieś blisko ucha

A niewiasty niewinne pytały dlaczego nie słucha

Spojrzała owa dama wzrokiem tak niepewnym,

Że aż lęk krzyczał z jej ciała

Bała się jaskółczych krzyków

Bała się szatana

Przy białym Panie umrzeć pragnęła

Choć ból jej serce ranił

Krwi strugi płynęły po ciele

Nie czuła już męki, choć działo się wiele

To sam diabeł wyrywał jej najśmielsze pragnienia

I pytał co czuje - całkiem od niechcenia

A dama palcami ściskała powieki

Od łez już spalone

Czuła, że szans już nie posiada

By oszukać w sobie czas

Teraz mogła jedynien ukrywać w sobie strach . . .

* Zastrzegam sobie prawa autorskie powyższego wiersza i proszę o niekopiowanie go bez mojej zgody. 

12:24, amberchamber
Link Dodaj komentarz »

Krople deszczy spływały po róży listkach,

Odsunęła krzesło.

Jeśli obiecasz... - zaczęła.

Przez szczeliny w drewnianym blacie

Poczęły wypełzać białe robaki.

Spryskała włosy francuską wodą o zapachu konwalii

Potem odłożyła słuchawkę.

Czasem miłość musi być wymagająca.  

* Zastrzegam sobie prawa autorskie powyższego wiersza i proszę o niekopiowanie go bez mojej zgody. 

11:23, amberchamber
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2